Mazowiecki Wojewódzki Konserwator Zabytków ponownie rozpatrzył sprawę i podtrzymał wcześniejsze stanowisko. Intraco przy ulicy Stawki 2 nie zostanie wpisane do rejestru zabytków. Uzasadnienie dotyka pytania, które wraca przy każdej dyskusji o architekturze PRL: czy budynek gruntownie przebudowany wciąż jest świadectwem swojej epoki.

Co się wydarzyło
Postępowanie w sprawie wpisu Intraco do rejestru zabytków zostało zakończone. Konserwator odmówił, powtarzając decyzję z marca 2026 roku.
Sprawa miała trzy odsłony. W marcu konserwator uznał, że budynek nie reprezentuje wartości uzasadniających ochronę. Stowarzyszenie „Obrońcy Zabytków Warszawy”, działające w imieniu grupy mieszkańców Muranowa, odwołało się do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. 1 czerwca ministerstwo uchyliło decyzję w całości i przekazało sprawę do ponownego rozpatrzenia.
Polski Holding Nieruchomości, właściciel budynku, podkreślał wtedy, że uchylenie nastąpiło ze względów formalnoprawnych, nie merytorycznych. Ministerstwo nie orzekło, że Intraco jest zabytkiem, lecz że postępowanie wymaga uzupełnienia. Ponowne rozpatrzenie potwierdziło pierwotne stanowisko.

Dlaczego odmowa
Kluczowa dla rozstrzygnięcia była zasada, na którą powołał się konserwator: wartościowaniu podlega obiekt w aktualnym stanie zachowania, a nie jego pierwotna forma czy niezrealizowane koncepcje. Przedmiotem ochrony jest materialny dokument minionej epoki, nie wyobrażenie o tym, jak wyglądał kiedyś.
Stan faktyczny okazał się rozstrzygający. W latach 1998–2000 oryginalną okładzinę ceramiczną całkowicie przesłonięto nową elewacją kurtynową. Część płytek usunięto, większość uszkodzono podczas montażu ocieplenia i nowej fasady. Budynek nadbudowano o jedną kondygnację wraz z wieżą radiową. Wnętrza przechodziły kompleksowe przebudowy w latach 2002–2019 i nie zachował się w nich żaden element pierwotnego wystroju z lat 70. Zmieniło się także otoczenie, między innymi przez zabudowę reprezentacyjnego przedpola.
Konserwator nie kwestionuje przy tym wartości historycznej obiektu. W uzasadnieniu pojawia się określenie budynku jako świadectwa aspiracji PRL i śmiałej, kontrowersyjnej wówczas realizacji urbanistycznej. O odmowie przesądziła utrata autentyzmu i integralności substancji zabytkowej.

Czym było Intraco
Budynek wzniesiono w latach 1973–1975 według projektu szwedzkiego architekta Petera Diebitscha, przy udziale Naczelnego Architekta Warszawy Stanisława Bieńkuńskiego. Był drugim wysokościowcem w stolicy i pierwszym drapaczem chmur w tej skali.
Rozpoznawalnym elementem elewacji były zielone płytki ceramiczne zaprojektowane przez Mirosława Duchowskiego. Przez dekady stanowiły charakterystyczny akcent w panoramie Warszawy i to właśnie one najczęściej wracają we wspomnieniach o pierwotnym wyglądzie budynku.
Realizacja miała wymiar propagandowy i gospodarczy zarazem. Powstawała jako siedziba przedsiębiorstwa handlu zagranicznego, w okresie, gdy Polska otwierała się na współpracę z Zachodem, a obecność szwedzkiego projektanta była elementem tej strategii.
Co dalej z działką
Odmowa wpisu do rejestru otwiera drogę do rozbiórki. Polski Holding Nieruchomości planuje w tym miejscu nowy biurowiec.
Następca ma nawiązywać do poprzednika wysokością, zachowując około 107 metrów, ale zmieści się w 23 kondygnacjach zamiast obecnych 37. Różnica dobrze pokazuje, jak przez pół wieku zmieniły się standardy wysokości kondygnacji biurowych. Powierzchnia najmu ma pozostać zbliżona, na poziomie około 25 tysięcy metrów kwadratowych, przy większych i bardziej elastycznych piętrach. Oddanie planowane jest na 2030 rok.
W tle sprawy pojawiał się także spór o azbest, na który wskazywali mieszkańcy okolicy. PHN odpowiadał, że kontrole nie wykazały nieprawidłowości, a materiał usuwany jest wewnątrz obiektu zgodnie z procedurami.
Szerszy kontekst
Intraco nie jest przypadkiem odosobnionym. Według danych Colliers w latach 2020–2025 w samej Warszawie wyłączono z użytkowania ponad 500 tysięcy metrów kwadratowych powierzchni biurowej w 52 budynkach. Rekordowy pod tym względem był rok 2025.
Równolegle z rondа ONZ znika Ilmet z 1997 roku, a Echo Investment złożyło wniosek o pozwolenie na budowę następcy Pekao Tower przy Grzybowskiej. Warszawskie wieżowce z lat 70. i 90. wchodzą w fazę, w której koszty modernizacji przewyższają korzyści, a normy energetyczne i oczekiwania najemców przesądzają resztę.
Sprawa Intraco pokazuje jednak coś więcej niż ekonomię. Stawia pytanie o to, w którym momencie budynek przestaje być sobą. Jeśli wymieniono elewację, przebudowano wnętrza i dodano kondygnację, to czy pod nową skórą wciąż mieszka ten sam obiekt. Konserwator odpowiedział, że nie.
Źródło: Mazowiecki Wojewódzki Konserwator Zabytków, Rzeczpospolita







